"Magic touch" - wypowiedzi po #PIALPO

04
lut

Po zwycięskim spotkaniu 1-0 Piasta Gliwice z Lechem Poznań przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi piłkarzy Piasta Gliwice - Frantiska Placha, Andreasa Katsantonisa i Oskara Leśniaka oraz Trenera Daniela Myśliwca. 

 

Frantisek Plach: Był to szalony mecz, w którym było dużo sytuacji. Bardzo cieszę się, że zagraliśmy na zero. Jeszcze bardziej cieszę się z tego, że strzeliliśmy gola i, że zrobił to Katsa. Andreas wrócił do nas po długiej kontuzji i od razu zdobył bramkę, która dała nam zwycięstwo. Zdobyliśmy trzy punkty, tym chcielibyśmy zachęcić kibiców żeby byli z nami na meczu z Wisłą Płock. Kiedy będą z nami na stadionie to nam będzie łatwiej, bo zawsze nam pomagają.

 

Andreas Katsantonis: To był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwe spotkanie, ponieważ Lech jest bardzo dobrą drużyną. Staraliśmy się realizować założenia Trenera i ciężko pracowaliśmy na boisku, czego efektem jest zwycięstwo. Jestem bardzo szczęśliwy, że powróciłem do gry. Ostatni rok był dla mnie bardzo trudny. To był wymarzony powrót, w którym pomogłem drużynie. Byłem delikatnie zdenerwowany i podekscytowany, że mogę zagrać. Wiedziałem, że wykonałem dobrą pracę przez ostatni rok, więc nie mogłem się doczekać powrotu i tego, żeby pomóc drużynie.
 

Oskar Leśniak: Lech Poznań ma swojej drużynie wiele jakości, ale udało nam się zneutralizować. Gdy wychodziliśmy wysokim pressingiem mieli grać z nami swoją piłkę. Mogliśmy stworzyć kilka sytuacji w pierwszej połowie, jak i w drugiej. Nasz przeciwnik również miał dogodne okazje. Cieszy nas powrót Katsy, który strzelił bramkę i cieszymy się z trzech punktów. Następny mecz gramy również przy Okrzei, mimo słabej pogody my zrobimy wszystko, żeby zdobyć trzy punkty i mamy nadzieję, że kibice zrobią wszystko żeby nas wspierać.

 

Daniel Myśliwiec (Trener Piasta Gliwice): Bardzo często komplementuję moich piłkarzy, zresztą mam do tego dużo powodów. Dzisiaj również, choć obiektywnie uważam, że stać nas na jeszcze lepszą grę i lepszą kontrolę meczu. Dzisiaj nie można mieć takiej obiektywnej kontroli. Miałem przeczucie, że z Ferem w takiej formie, to my bramki nie stracimy. To, że ktoś strzeli… nasza magiczna 83 minuta i wierzymy. Ja też wierzyłem. Przechodząc do rzeczy - bardzo chciałem podziękować jeszcze raz innym osobom pracującym w klubie. Bardzo, bardzo serdeczne podziękowania dla Adriana Magiery i jego ekipy greenkeaperów, bo to jakie są warunki, to kiedy została nasza trawa położona, to jak oni o nią dbają, jak pracują ze sprzętem, który bardzo trzeba przenosić, to ile oni wysiłku wkładali i to jak bardzo im zepsuliśmy slot pracy, gdy weszliśmy na boisku przed meczem i dostając od nich błogosławieństwo, to wszystko ja wierzę, że robi ogromną różnicę w naszym klubie. Każdy chce pomóc, każdy wierzy, że jest w stanie, choć w małym stopniu pomóc tej drużynie. Stąd moje podziękowania. Chciałbym, żeby wszyscy mieli takie nastawienie bez względu na to, jaki jest finał. 

Co do samego meczu - o esencji powiedziałem. Powinniśmy lepiej kontrolować mecz i być jeszcze bardziej konsekwentni w naszych poczynaniach. Z tego wynikałaby kontrola i to głównie chodzi o posiadanie piłki. O ile konsekwentnie zajmowaliśmy nasze pozycje, wykonywaliśmy akcje dynamiczne, wchodzilismy pod pole karne przeciwnika, tam jeszcze mamy ogromne rezerwy przy naszej jakości, ale fajnie, że w kluczowym momencie ktoś jest w stanie dostarczyć piłkę w idealnym timeingu. To też jest piękna historia i warto wymienić nazwisko Andreasa Katsantonisa, ale jego nazwisko padnie tak często w przestrzeni publicznej, że nie ma sensu tego powtarzać. Cieszymy się, że wrócił, ale to nie sam Katsa wygrał mecz. On zrobił coś, co mamy w naszym założeniu, czyli ten “magic touch”, tak jak wcześniej Chrapo czy Fero plus pozostali piłkarze, gdy dali z siebie naprawdę dużo. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny przy tej okazji czynnik, niepełna regeneracja, trudne warunki nie tylko atmosferyczne, ale ogólnie w naszym kraju w tym okresie, a pomimo tego wszystkiego moi piłkarze gonią jak wściekli. Ja wierzę, że dzięki temu, tak jak uważam, że nasz poprzedni mecz z Lechem, nie lubię używać tego określenia, ale Lech miał szczęście, że wówczas wygrał. My teraz dostaliśmy zwrot tamtego kapitału, który wypracowaliśmy w tamtym meczu. Dlatego uważam, że w tych dwóch spotkaniach bilans wyszedł sprawiedliwie, pomimo tego, że patrząc obiektywnie, Lech stworzył więcej okazji bramkowych. Mamy jeszcze jedną potyczkę niebawem i o tym będziemy myśleć po meczu z Wisłą Płock.

 

Biuro Prasowe 
GKS Piast SA