"Zabrakło precyzji" - wypowiedzi po #PIAWID
W piątkowy popołudnie Piast Gliwice przegrał w domowym spotkaniu z Widzewem Łódź. Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi szkoleniowców obu zespołów - trenera Daniela Myśliwca i trenera Igora Jovićevicia oraz zawodników - Jakuba Lewickiego i Jorge Felixa.
Jakub Lewicki: "Przez cały mecz mieliśmy kontrolę nad spotkaniem. Piłka nie chciała wpaść do bramki. Przeciwnicy mieli dwie dogodne sytuacje wykorzystali je. Takie mecze się po prostu zdarzają. Przez cały tydzień pracujemy ciężko. Każdy mecz chcemy wygrywać, aczkolwiek piłce nie zawsze można wygrać wszystko."
Jorge Felix: "Zagraliśmy dobrze, zabrakło efektywności w tych sytuacjach, które mieliśmy. Będziemy analizować to spotkanie i ciężko pracować przed kolejnymi meczami."
Igor Jovićević (trener Widzewa Łódź): "To duże i ważne zwycięstwo. Musimy być z niego szczęśliwi. Widzieliśmy dzisiaj ducha walki i widzewski charakter, o którym tyle słyszałem. Udało nam się zmienić dynamikę, o której wcześniej mówiłem. Czujemy radość. Odczuwam duży szacunek do tego zwycięstwa, szczególnie w momencie, gdy mieliśmy za sobą słabszą passę. Jeśli chodzi o konkretne elementy, to uważam, że dzisiaj byliśmy skuteczni w obu polach karnych. Zawodnicy wygrali dzisiaj dużo indywidualnych pojedynków. Rośniemy jako zespół, zachowaliśmy czyste konto i dodatkowo udało się strzelić bramkę Zeqiriemu. Mamy trzy punkty, na które pracowaliśmy i te emocje są bardzo ważne. Drużyna czuje, że kibice popychają do zwycięstw."
Daniel Myśliwiec (trener Piasta Gliwice): "Najważniejsze oczywiście było zrobić wszystko dla zwycięstwa. Myślę, że zrobiliśmy dużo, ale nie wystarczająco dużo, żeby odnieść zwycięstwo. Mimo wszystko cieszy mnie postawa zespołu. Patrząc kontekstowo graliśmy dobre mecze, w których nabieraliśmy rozpędu i w miarę upływu czasu ta gra wyglądała coraz lepiej, przynosiła nam bramki i w efekcie zwycięstwa. Plan na ten mecz był taki, że oprócz dołożenia kolejnego kroku w rozwoju drużyny, to chcieliśmy jeszcze zacząć od mocnego początku. Tu nie mogę mieć pretensji do moich piłkarzy, że założenia nie zrealizowali. Jeżeli chodzi o wykreowanie dwóch naprawdę dobrych sytuacji (w pierwszych minutach), dosyć klarownych w wykonaniu Lokilo i Barkovskiyego, to jak na tak zepchniętego przeciwnika, myślę, że było to wystarczające. Niestety straciliśmy czujność, sytuacja z rzutem karnym, która spowodowała, że pewność i siła, którą czułem od swojej drużyny, została zachwiana. Prowadząc kolejne ataki mieliśmy z tyłu głowy, że skoro raz popełniliśmy błąd, to musimy lepiej przygotowywać ataki pozycyjne. To był taki paradoks, że chcieliśmy być bardziej zabezpieczeni, ale to powodowało, że podejmowaliśmy mniejsze ryzyko w polu karnym rywala. Stąd przy tak nisko broniącym rywalu, z taką jakością, ciężko było nam wykreować tak dobre sytuacje później, co mimo wszystko miało miejsce po pierwszych zmianach, które przeprowadziliśmy w drugiej połowie. Nie zakładałem aż tak negatywnego scenariusza. Bardzo dobry stały fragment Widzewa i wtedy margines błędu był zdecydowanie większy w przypadku rywala. My z kolei po zmianach daliśmy bardzo fajny sygnał do tego, że jeszcze nie złożyliśmy broni, kilka bardzo dobrych momentów. Dzisiaj kluczowa była precyzja, a po straconej bramce mieliśmy zbyt dużo wyważonych decyzji za linie obrony rywala, czy ogólnie w pole karne. Myślę, że powinniśmy być bardziej odważni i nawet kiedy przegrywamy, to musimy robić swoje. To jest zdecydowanie lekcja, ale chciałbym jeszcze coś podkreślić na koniec. Miesiąc temu, gdy zacząłem współpracę z tą drużyną, to wszyscy skazywali nas na porażkę. Dzisiaj, grając z tak silną personalnie drużyną, gdzie w dalszym ciągu nie jesteśmy w miejscu optymalnym, to jest takie poczucie, że powinniśmy wręcz zmiażdżyć przeciwnika. To jest pierwszy wstęp, szacunek, jaki moi piłkarze wypracowali sobie pokonując wcześniej rozpędzoną Gieksę czy będącego w bardzo dobrej dyspozycji Rakowa. Patrząc na wczorajszy wynik Raków raczej nie miał tak dużych problemów z tym, że trener odejdzie lub nie odejdzie. To chciałbym podkreślić, że bardzo szanuję moich piłkarzy i bardzo mnie cieszy, że zapracowali na taki szacunek, że każdy musi się z nami liczyć. Za ten szacunek niestety nikt punktów nie przyzna. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy bardziej precyzyjni i zrobimy więcej, żeby odnosić zwycięstwa. Coś, czego bardzo pragniemy to zwycięstwo domowe."
Biuro Prasowe
GKS Piast SA